Lwy PR 2011, relacja refleksyjna

Sprawy uczelniano zawodowe znowu pokomplikowały mi plany i dopiero dziś publikuję notkę na temat Lwów PR, dokładnie tydzień po przyznaniu tych nagród.

Czym Lwy PR są spytacie? Jest to nowa nagroda, przyznawana nie firmom czy case’om, a osobistościom świata public relations. Za wybór laureatów i organizację odpowiedzialne jest Polskie Stowarzyszenie Public Relations (PSPR). Nie ukrywam też, że poczułem się doceniony otrzymując zaproszenie na tak znamienitą imprezę branżową. Także pokrótce postaram się przytoczyć najciekawsze momenty Lwów PR 2011.

Konferencja odbyła się w warszawskim klubie Lucid, w centrum handlowym Blue City. Przestronnie, może odrobinę za ciemno, ale ogólna atmosfera samego miejsca dość ekskluzywna. Na wejściu otrzymałem identyfikator i torbę T-Mobile (który był głównym sponsorem imprezy), w której mogłem znaleźć smycz, długopis, notatnik i teczkę zawierającą program imprezy i ulotki reklamowe innych partnerów organizacyjnych. Po wejściu rozejrzałem się chwilę i od razu zdałem sobie sprawę, że praktycznie, jak zawsze wyróżniam się wyglądem. Cóż poradzić, taki los „wikinga PRu”.;)

Pod tym linkiem możecie znaleźć cały program konferencji i listę panelistów: http://www.lwypr.pl/index.php/program-konferencji.html 

Pierwsze wystąpienie zaczęło się około 10.30, przemawiała do nas Alma Kadragic, gość specjalny, jedna z założycielek PSPR. Opowiadała o tym jak to jest wrócić do Polski po kilku latach i jak wyglądają media relations w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, gdzie aktualnie pracuje. Owe relacje z mediami opierają się głównie na autocenzurze dziennikarzy i dostosowaniu się do norm religijnych (większość pracowników medialnych w tym kraju, to tak naprawdę zagraniczni goście). Pani Kadragic, przemawiała do zebranych łamanym polskim w stylu Joanny Krupy, ale oddajmy jej honor, że nie jest Polką, a polskim nie posługuje się w codziennej pracy, a i tak świetnie przekazywała myśli i rozumiała swoich rozmówców.:)

Potem przyszła kolej na krótkie wprowadzenie przez Szymona Sikorskiego z PSPR i panel dyskusyjny „Nowe wyzwania w kontaktach z mediami”. Od razu przyznam, że była to najciekawsza i najbogatsza w argumenty dyskusja specjalistów. Była to też konfrontacja poglądów PRowców z dziennikarzami. Dla mnie ciekawy był zwłaszcza argument, że dziennikarze zostają złymi PRowcami, głównie przez swoje przyzwyczajenia z poprzedniej pracy i brak pewnych nawyków. Podobały mi się zwłaszcza argumentacje Pawła Trochimiuka z Partners of Promotion, które mógłbym podsumować jednym cytatem:

„Nie sprowadzajmy PR do relacji z mediami.”

Bo jak wiadomo PR, to wielość zadań, które nie ograniczają się tylko do dzwonienia czy pisania do dziennikarzy. Marek Wróbel z Neuron Public Relations z kolei postawił dziennikarzy i PRowców w pewnej opozycji, z czym nie do końca się zgadzam. Powiedziałbym raczej, że są oni uczestnikami tego samego oblężenia, współpracują, ale atakują z różnych stron, a tym broniącym „fortecy” jest odbiorca komunikatu/konsument/czytelnik. Podczas tego panelu również ku mojemu niezadowoleniu powiedziano również kilka gorzkich słów na temat najmłodszych pracowników agencji lub redakcji. Wiem, że nie taki był zamysł panelistów, ale odebrałem to trochę jako zarzut, że studenci to w dużej części słabi dziennikarze i PRowcy. Może jestem przewrażliwiony. Konferencja jednak trwała dalej.

Kolejne wystąpienie zaczęło się od omówienia wizerunku „piarowca” jako zawodu w mediach. Kryteria jakościowe, 90% neutralnych lub pozytywnych publikacji. Badanie zostało przeprowadzone przez firmę PRESS-SERVICE. Powiem jednak szczerze, że nie do końca mnie to przekonało, bo wybrane materiały były odrobinę tendencyjne i ukazywały zawód specjalisty ds. PR jako lukratywny, ciekawy, o dobrych zarobkach, kreatywny itd. itp. Wybór samych źródeł ograniczył się do niektórych portali lub publikacji prasowych, a gdzie social media? Gdzie blogi? Dało to niepełny obraz, który moim zdaniem ładnie wygląda w raportach dla różnych firm i ludzi z branży, ale nie dla zwykłego zjadacza chleba.

Późniejszy panel poprzedziło krótkie wystąpienie Krystiana Dudka „Strategia czy działanie ad hoc? Jaka Kampania taka opinia o polityce. PR czy marketing polityczny”. Trochę teorii, dwa śmieszne spoty, które krążyły po sieci jakiś czas temu, czyli poseł ratujący panie w potrzebie i poseł „heavy metalowy”, nazwisk nie będę przytaczał, bo to za dobra reklama dla nich.;)

Panel „PR czy marketing polityczny” mogę streścić w taki sposób, że podczas dyskusji wyraźnie odcięto wpływy public relations z kampanii wyborczej. Ogólnie tematy polityczne nie bardzo mnie interesują, a już w ogóle tworzenie wizerunku polityka do mnie nie przemawia. Wybaczcie mi moją ignorancję.

Około godziny 14.00 wszyscy uczestnicy udali się na lunch, potworzyły się grupki rozmówców i tu narodził się pewien problem. Przyszedłem sam, a wyraźnie było widać, że wiele osób obecnych na sali zna się nie od dziś. Poczułem się trochę zagubiony, bo to moja pierwsza tego typu konferencja. I tu naszła mnie refleksja, że warto mieć na takich imprezach gatekeepera, bo trudno wejść w jakąś konwersację jako człowiek z zewnątrz. Przynajmniej miałem czas sprawdzić nowości na Facebooku.:)

„Nowe wyzwania dla rzeczników prasowych”, czyli kolejny panel, trochę ciekawszy niż poprzedni i pokazujący, że nie jest to łatwa praca. Szukano też punktu styku public relations z pracą rzecznika i w toku dyskuji paneliści doszli do wniosku, że owszem, każdy rzecznik jest w jakiś sposób PRowcem, specem od media relations. Pojawiły się również głosy, że pojedynczy rzecznik, to trochę przestarzały twór i o wiele lepszym rozwiązaniem jest stworzenie zespołu komunikacyjnego. Jacek Winiarski, rzecznik Greenpeace opowiedział też trochę o tym, jakie negatywne skutki niesie ze sobą praca rzecznika, czyli twarzy organizacji. Otóż był swego czasu prześladowany przez tabloidy i nazywany ekoterrorystą, a wszystko za sprawą jego wystąpień w dolinie Rospudy. Także warto pamiętać, że taka praca może nieść niemiłe konsekwencje. Na szczęście Pan Jacek jakoś się z tym uporał i paparazzi już go nie nękają.

Ostatni panel dyskusyjny „Nowe wyzwania dla edukacji PR” to niestety coś czego bardzo nie lubię, czyli zbytnia akademickość. Takie już jest moje nastawienie do public relations, że wolę bardziej komercyjne podejście do dyscypliny i kładę mniejszy nacisk na aspekty etyczne (choć dalej są dla mnie ważne!). Pani doktor Monika Kaczmarek-Śliwińska czy profesor Krystyna Wojcik to autorytety w dziedzinie public relations, bez dwóch zdań, ale ja odniosłem wrażenie, że marginalizuje się przypadki takie jak mój. Kiedy student innego kierunku niż public relations zainteresuje się tą dyscypliną i próbuje swój kierunek macierzysty połączyć z nową pasją. Niejako odczułem, że to studenci public relations będą w przyszłości bardziej premiowani przez pracodawców. Tu chyba znowu odezwały się moje poglądy i subiektywizm.

Po krótkiej przerwie kawowej wyświetlono przedpremierowo film „Blogersi”, którego bohaterami są tuzy polskiej blogosfery: Kominek, Budzich, Gadzinowski, Kurasiński, Pająk itd. zapewne nie są to obce Wam nazwiska. W krótkiej formie wyjaśniono kim są blogerzy, czemu są ważni i jaki mają wkład w dzisiejsze media. Polecam, bo nie jest to długi, nudny dokument, a taka pigułka.

I wreszcie moment kulminacyjny całego dnia… no prawie, bo jeden z laureatów stał w korku i niestety mocno się spóźnił co pozwoliło na dodatkową integrację uczestników, którzy wytrwali ponad 9 godzin. Porozmawiałem chwilę z dwiema bardzo sympatycznymi paniami i przedstawicielem Marketingu przy Kawie, głównie rozmowa dotyczyła blogów, więc nie zawahałem się zareklamować swój. Okazało się, że już im gdzieś się Pijaru Koksu obił o uszy, to dobry znak.:)

Na rynku public relations brakowało nagrody przyznawanej przez branżę. Lwy PR są nagrodą niezwykle cenną, ponieważ laureatów wybierają szergowi członkowie Polskiego Stowarzyszenia PR. Myślę, że pierwsze Lwy trafiły we właściwe ręce. Konkurs na pewno będziemy kontynuować za rok. – komentował Szymon Sikorski, Prezes Zarządu PSPR.

Po wymuszonej przerwie wreszcie poznaliśmy laureatów, a zostali nimi Ewa Hope z Politechniki Gdańskiej za działalność PR w sektorze publicznym, Jerzy Ciszewski otrzymał Lwa PR Biznesu, a Dagmara Jaklewicz z Kidproject.pl za działalność PR w trzecim sektorze. Panie nie mogły przybyć i jedynym laureatem obecnym na sali był Pan Jerzy, na którego tyle czekaliśmy. Dziękując za nagrodę podkreślił, że jest to nagroda wszystkich ludzi w branży, którzy prowadzą swoje agencje od początku istnienia public relations w Polsce.

Niestety, z racji miejsca zamieszkania dość oddalonego od Warszawy musiałem wyjść przed imprezą integracyjną, bo następnego dnia musiałem być w pracy. Mam nadzieję jednak, że nie była to moja ostatnia impreza branżowa i że na którejś spotkam innych Koksowników!

Rzekłem!

Pijaru Koksu

P.S. Wielkie podziękowania dla Luizy Jurgiel za zaproszenie.:)

P.S. 2 Zdjęcia pochodzą z artykułu na stronie Press.pl.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Social media, Internet, PR, reklama i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Lwy PR 2011, relacja refleksyjna

  1. C pisze:

    Prawda jest taka, że niestety PR jest hermetyczną oraz ekskluzywną branżą, a co za tym idzie – trudno się przebić. Co do Twojej „nadwrażliwości” – no cóż mało kto traktuje studentów, a tym bardziej spoza PR-owych kierunków, poważnie. Smutne, ale prawdziwe. Ale odrzucając te smuty, gratulacje, że się dostałeś i byle tak dalej koksaj i sam kiedy zgarnij lwa 😉

  2. Nie do końca chyba zrozumieliśmy się – biorę to na siebie jako prowadząca panel. Teraz znikam na dni do pracy, ale w niedzielę napiszę kilka słów.
    Każdy studenti każdy absolwent powinien być traktowany ze względu na wiedzę i doświadczenie, merytorykę i chęć doskonalenia. Kierunek nie ma znaczenia, przynajmniej dla mnie. Ale rozmawialiśmy o tym, co zrobić, aby na specjalnościach,a może wkrótce kierunkach związanych z PR kształcić jak najlepiej. Na te kierunki możemy mieć wpływ. Na inne nie bardzo, może stąd wrażenie, że inni studenci zostali pominięci. Tak nie jest 🙂
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    • pijarukoksu pisze:

      @Monika Kaczmarek-Śliwińska: Pani Moniko, jak pisałem było to moje czysto subiektywne odczucie, zapewne spotęgowane dodatkowo zmęczeniem, bo był to ostatni panel dyskusyjny tamtego dnia.:) Ogólnie śmiem twierdzić, że kwestia kształcenia na uczelniach wyższych to temat kontrowersyjny i burzący krew, zwłaszcza w studentach, więc zawsze powstają takie „punkty niezrozumienia”.:)

  3. Luiza Jurgiel pisze:

    Pełny raport PRESS-SERVICE dla Polskiego Stowarzyszenia Public Relations: http://www.press-service.com.pl/gfx/pressservice/files/wizerunek_medialny_zawodu_piarowca_raport_wrzesien_2010-sierpien_2011.pdf

    Myślę, że raport pokazał fajną rzecz – „PR” jest postrzegany jako propaganda, brudna polityka itd, ale zawód „PR-owca” to fajny, kreatywny zawód dla ludzi z pasją (tutaj trochę nam dodałam..) Myślę, że coś jest w tym rozróżnieniu. Swoją drogą mam nadzieję, że będzie się pisać coraz częściej o tym czym jest nasz zawód.
    Takie blogi jak Twój mogą pomóc, tak więc – raz dwa – pisz jak najwięcej 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s