Paweł Tkaczyk na GIT 2011 – wywiad

Z Pawłem Tkaczykiem udało mi się porozmawiać podczas Game Industry Trends. Bo niby, gdzie indziej jak nie podczas święta gamifikacji, prawda? Jako, że podczas przerwy obiadowej miała się pojawić ekipa z Hypera, poprosiłem Pawła o chwilę rozmowy podczas przerwy kawowej, tuż po zakończeniu prowadzonego przez niego panelu z Chrisem Cunninghamem.

Chciałem spytać o więcej rzeczy, ale jako że odrobinę się zestresowałem – to był mój pierwszy przeprowadzony wywiad – to kilka rzeczy mi umknęło. Mimo tego mam nadzieję, że dowiecie się czegoś nowego o samym Pawle, jak i o jego działalności.

Witam, po pierwsze chciałem się spytać, czemu grywalizacja? Czemu taka nazwa?

O matko, ten temat był wałkowany tak wiele razy… Termin gamification nie miał po prostu polskiego odpowiednika, trzeba było go wymyślić. „Tłukłem się” z różnymi słowami kombinując, w jaki sposób to zrobić. Definicja grywalizacji jako zjawiska to zamienianie czynności w gry. My mamy w języku polskim „ścieżki” dla opisania takiej przemiany, np. „krystalizacja” to zamiana czegoś w kryształ. Poszedłem tą drogą. Samo „rywalizacja” w środku jest po prostu takim smaczkiem, który znalazł się tam nie do końca przypadkiem, ale nadaje słowu „grywalizacja” znamiona znajomości. Dzięki temu słowo bardzo dobrze się przyjmuje, jest odbierane instynktownie.

Co Cię bardziej intryguje w tym trendzie? Związek z grami czy z marketingiem, którym zajmujesz się na co dzień?

To jest coś, co siedzi pomiędzy. Widzisz, ja zajmuję się zmienianiem ludzkich decyzji. Jeśli moim zadaniem jest namówić kogoś, by kupił określony produkt, którego wcześniej nie kupował, to moim zadaniem de facto jest zmienić opinię, postępowanie tego człowieka. Grywalizacja jest po prostu jedną z metod: możesz stosować reklamę, możesz próbować wpuścić człowieka w jakieś manipulacje, a możesz spróbować zamienić zakupy w grę, dać mu frajdę. Plus, grywalizacja wpisuje się w coś, o czym mówiłem dziś na konferencji – mamy kryzys zaangażowania. Nasze zaangażowanie jest wysysane, wciągane w mnóstwo małych rzeczy, którym poświęcamy czas i uwagę. Grywalizacja „wygrywa z powrotem” zaangażowanie człowieka w produkt, markę czy konkretną sprawę. To jest bardzo dobre.

W co gra Paweł Tkaczyk, prywatnie, gdy ma wolny czas?

Ha! Słowem-kluczem jest tu „gdy ma wolny czas”. Od czasu do czasu siadam do konsoli (aktualnie: Alan Wake), na telefonie gram w Angry Birds…

W Alana Wake’a podobno tylko w dzień z tego co słyszałem?

Już się nauczyłem nie bać, przyzwyczaiłem się. Ale to prawda, sposób opowiadania historii w tej grze sprawiał, że ręka z kontrolerem drżała mi na ciemnym strychu…

Straszniejszy niż Silent Hill?

Mniej-więcej na tym samym poziomie, natomiast w Silent Hill grałem na komputerze, a w Alana Wake’a gram na konsoli, która stoi na strychu. W takim miejscu nikomu nie przeszkadzam, siadam sobie na godzinę czy dwie raz na jakiś czas… Problem polega na tym, że gry takie jak Alan Wake czy inny Battlefield są dla bardziej „hardcorowych” graczy, którzy mają mnóstwo czasu na granie. Ja jestem w stanie wygospodarować godzinę czy dwie w ciągu miesiąca, więc przejście gry, którą kupiłem sobie latem lub nawet w zeszłym roku zajmuje mi sześć miesięcy…

Właśnie odpowiedziałeś mi jednocześnie na kolejne moje pytanie,  bo chciałem spytać kiedy w ogóle znajdujesz czas na gry?

Nie gram dużo. Czasami, kiedy rodzina wyjedzie na weekend, a ja mam już wszystko zrobione, siadam i gram sobie jedną czy dwie godziny. To jest o wiele za mało, by się w to wciągnąć „na poważnie”. Natomiast kiedyś grałem bardzo intensywnie w Starcrafta. Z tego powodu, z sentymentu, kiedy wyszedł Starcraft II, kupiłem go w dniu premiery. Jednak nie mam na tyle czasu, by dać się wciągnąć jak kiedyś…

Trendy na rynku gier jednak są Ci znane i śledzisz nowości na rynku?

Wiem, jakie gry mają swoje premiery, jeśli o to pytasz. Mam też swoje upodobania: w ogóle nie fascynują mnie strzelanki typu Battlefield czy Medal of Honor. Czekam za to na Diablo III

Wracając do Grywalizacji, a konkretnie do książki.  Pojawiają się newsy na jej temat, ale czy możesz zdradzić jakiś szczegół, który tą nową akcję promocyjną od tej, która wypromowała Zakamarki Marki?

Na pewno będzie więcej takich elementów, które angażują użytkownika w sposób czynny – będzie musiał wyjść z domu… Promocja Zakamarków marki była robiona praktycznie w całości w mediach społecznościowych, wiele się nauczyłem przy tej kampanii. W przypadku Grywalizacji zamierzam powtórzyć to, co działało (fanpage na Facebooku zbliża się już do 1.000 fanów, a do premiery został jeszcze miesiąc) oraz dodać kilka nowych elementów. Ludzie będą musieli pokazać się w określonym miejscu o określonym czasie, wykonywać jakieś zadania itp. Będzie wymagane większe zaangażowanie, ale i nagrody będą dużo fajniejsze.

Czyli planujesz coś w rodzaju „Znajdź Zakamarki Marki w Empiku”? Bo taki element w tamtej kampanii też się pojawił.

Tak, tylko że tamta akcja była pobocznym wątkiem całej promocji. Natomiast w projekcie Grywalizacja będzie takich rzeczy dużo, dużo więcej.

Na blogu Jacka Lipskiego, pojawił się ostatnio taki pomysł, żeby przy okazji drugiego wydania Zakamarków do działu case study wrzucić opis całego projektu promocyjnego książki.

Nie myślę na razie o drugim wydaniu, chciałbym dokończyć sprzedaż pierwszego i zająć się promocją „Grywalizacji”. Książkę sprzedaje się w okresie roku-dwóch. Zakamarki marki nie mają nawet roku, dlatego o drugim wydaniu pomyślę później. Plus, mówiłem w kilku wywiadach na temat szczegółów promocji książki, sam się wiele nauczyłem przy tym…

Jaki był ogólny odzew branży na Zakamarki?

Bardzo dobry, dużo lepszy, niż się spodziewałem. Wiesz, to była moja pierwsza książka…

Bardzo udany debiut.

Dziękuję, też tak uważam, tak samo jak wydawnictwo OnePress. To jest bardzo miła niespodzianka, bo nie mieliśmy żadnego punktu odniesienia – nowy autor, nowa książka… Tym bardziej cieszę się, że Zakamarki marki tak świetnie się sprzedają.

Rynek książek marketingowych chyba potrzebuje takich wypośrodkowanych pozycji, które nie są ani zbyt profesjonalne ani zbyt amatorskie.

Ja tak uważam, lecz na ile była to moja opinia, a na ile pokrywała się z opinią rynku, musiały dopiero pokazać wyniki sprzedaży.

Jaka książka Ciebie najbardziej zainspirowała?

O rany, jest mnóstwo takich książek…

Uda Ci się wymienić jedną?

Nie, nie ma czegoś takiego. To tak, jakbyś spytał o ulubiony zespół. Dwunastolatek Ci odpowie, że Hannah Montana i jest pewien odpowiedzi, bo nie słuchał jeszcze wielu rzeczy. Ja tak samo, miałem ulubione książki biznesowe na pierwszym roku studiów. Dziś mam trzydzieści trzy lata, czytam po kilkanaście do kilkudziesięciu książek rocznie – nie jestem w stanie stworzyć listy najlepszych. Mogę Ci powiedzieć, co mnie zafascynowało w ciągu ostatnich kilku miesięcy.

To pójdźmy tym tropem.

Dwie książki braci Heath, czyli Sztuka skutecznego przekazu i Pstryk to moi faworyci z lat 2009 i 2010. Ostatnio noblista Daniel Kahneman napisał książkę Thinking. Fast And Slow, bardzo dobra rzecz… Ostatnio czytam właśnie takie książki: które wyjaśniają, co się dzieje w głowie podczas podejmowania decyzji. Kahneman dostał w 2002 roku Nobla właśnie za model podejmowania decyzji związanych z ryzykiem – kiedy podejmujemy ryzyko, kiedy go unikamy, jakie mechanizmy tym rządzą… Jego książka systematyzuje praktycznie całą wiedzę z tej dziedziny.

Dziękuję bardzo i mam nadzieję, że się jeszcze miniemy na innych konferencjach.

Zawsze do usług 😉

Już więcej nie niepokoiłem Pawła podczas konferencji, ale muszę przyznać, że bardzo miło się konwersowało mimo że stres mnie zjadł. Zapewne nie jest to też pierwszy i ostatni wywiad na moim blogu, dlatego ciekaw jestem Waszych opinii na temat mojej pracy dziennikarskiej. 🙂

Rzekłem!

Jakub „Pijaru Koksu” Prószyński

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Eventy, Gry & IT, Social media, Internet, PR, reklama i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Paweł Tkaczyk na GIT 2011 – wywiad

  1. Kamil pisze:

    Dobra robota! Może teraz idź na głęboką wodę i przeprowadź wywiad rzekę? 🙂 Tylko kto będzie rzeką?

    • pijarukoksu pisze:

      Właśnie się zastanawiam i chciałem celować w kogoś, kogo zdanie liczy się branży. Może jakieś sugestie?:)

      • Kamil pisze:

        Może Hatalska? 🙂
        Same plusy:
        1) Minister ds. równouprawnienia się nie przyczepi
        2) Ty będziesz przełamywał (wrodzoną?) nieśmiałość do wywiadów
        3) Ona się ucieszy z nadmiaru sławy, a Ty zyskasz kilku czytelników jej strony 🙂

  2. pijarukoksu pisze:

    I teraz nie wypada mi robić z Nią wywiadu, bo jest w jury konkursu na bloga roku. 😉

  3. Pingback: Od zera do bohatera | Pijaru Koksu Blog

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s