Pracuj, a nie siedzisz na Facebooku!

Takie słowa nie zdziwiłyby mnie w przypadku kancelarii prawniczej, banku lub nawet salonu odzieżowego. Dziwią mnie za to niezmiernie wręcz przypadki, kiedy takie słowa padają we wnętrzach agencji marketingowych, PR, a już co gorsza social mediowych. Czyli pracując w ogólnie pojętej branży reklamowej powinno się siedzieć tylko w Excelu, a na Facebooka należy wchodzić tylko, żeby wrzucić nowy status? Wiem przekoloryzowałem trochę, ale kwestia social media policy w wielu agencjach chyba dalej leży i kwiczy.

Przypomina mi się w tym miejscu pewna alegoria. Jeden pracownik wychodzi kilka razy dziennie na papierosa, nikt mu nie zakazuje, bo to jego święte prawo przecie, tak? A co z pracownikiem, który nie pali? Siedzi grzecznie przy biurku, ogarnia projekty i wejdzie sobie na Facebooka albo Twittera w celach relaksacyjnych. I za to ostatnie może metaforycznie oberwać po łapach, a pracownik, który w tym czasie jest na fajku jest na swój sposób uprzywilejowany… Pracownik aktywny w social mediach może naprawdę dużo dać agencji i jej wizerunkowi, tylko chyba nie wszystkim przebiło się to przez kopułę pewnych bezrefleksyjnych złudzeń…

Zakazywanie social media mija się z celem!

Według zeszłorocznego raportu Cisco aż 7 na 10 pracowników musi się sprzeciwiać narzuconej polityce dotyczącej mediów społecznościowych. W Polsce zaś szacuje się, że social media policy w ogóle nie ma aż 99% firm! Z tego też powodu wynika niechęć, żeby pracownik cokolwiek w nich udostępniał, bo przecież może zaszkodzić firmie, a my tego nie chcemy! Problem w tym, że to bardzo krótkodystansowe myślenie. Skoro pracując  w marketingu lub PR szukamy ambasadorów dla marek, to dlaczego agencja ma być reprezentowana tylko przez dyrektora i plus/minus dwie osoby? A tak w dużej mierze to wygląda, na szczęście idzie już trochę ku lepszemu…

Pomówmy jednak jeszcze o tym jakiej polityki społecznościowej w firmie nie prowadzić. Otóż dochodziły do mnie takie głosy, że w agencjach interaktywnych zdarzały się sytuacje, kiedy szef wprost beształ pracownika za to, że za dużo czasu spędza na Facebooku. Dodam, że agencje te mają na celowniku wiele społecznościowych projektów i chcą iść w tym kierunku. Zatem w tym miejscu pojawia się u mnie przeogromna konsternacja i niezrozumienie dla takiego postępowania. To zaraz, chcemy działać w marketingu społecznościowym, bo to fajne i modne. Kasa z tego jest… Ale niech pracownicy dalej dziubią w bazach danych zamiast uczyć się nowego środowiska pracy? Zamiast czerpać inspiracje i uczyć się dobrych praktyk na konkurencyjnych kampaniach? Czy tylko ja w tym widzę jakieś dziwnie polskie myślenie, że jak pracownik szkoli się w ramach obowiązków, to firma na tym traci? Rób to po 17.00, w domu! Brr….

Można używać Facebooka i innych mediów społecznościowych w pracy, ale bez przesadyzmu. 😉

Czyli, innymi słowy powinniśmy szukać dobrych praktyk, pozytywnych przykładów na wprowadzenie polityki social mediowej i employee brandingu. Na dodatek nie powinny się one składać z samych zakazów. O obydwu zagadnieniach postaram się rozpisać szerzej w następnym wpisie, a dzisiejszy jest wyjątkowo krótszy, bo chciałem wpierw nakreślić pewien problem. 😉

Na koniec tylko pytanie, czy sami mieliście podobne sytuacje? Czy według Was to również sytuacje odcięte od rzeczywistości? Jeśli tak, to zostawcie anonimowego komenta. 😉

Rzekłem!

Jakub „Pijaru Koksu” Prószyński

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Marketing, Social media, Internet, PR, reklama, Społeczeństwo i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

15 odpowiedzi na „Pracuj, a nie siedzisz na Facebooku!

  1. Andrzej pisze:

    Gdzieś były takie statystyki, że ogrom polskich firm wchodzi w SM bo „inni już tam są”, więc a) no mamy chociaż ten rachityczny snowball, ale b) z braku prawdziwej potrzeby nie ma też szczerych chęci.

  2. soszal pisze:

    Wg mnie nie jest ważne to, czy korzystasz z social media, ale JAK to robisz – niejednokrotnie spotkałam się z czymś takim, że pracownik nie jest taką chłonną social gąbką i nie szuka fajnych kampanii i rozwiązań, ale stuka pół dnia ze znajomymi na chacie i komentuje słodkie dzieci znajomych, a ostatecznie „na nic nie ma czasu”. Dlatego mój postulat – w każdym wypadku trzeba określić politykę SM – jeżeli można z nich korzystać to warto wspomnieć do jakich celów, tak tylko, żeby nikt nie zapomniał, że aktywność w SM to też praca 🙂

  3. piotrsynowiec pisze:

    Wszystko można co nie można byle z wolna i ostrożna.

    Warto sobie sprawdzić ile w ciągu dnia pracy spędza się czasu na fejsie, a ile na konkretnej pracy. Niestety, możemy się niemiło zaskoczyć, kiedy zainstalujemy sobie program taki jak http://rescuetime.com. Średnio ludzie spędzają około 2-3h na efektywnej pracy w ciągu 8h dnia pracy.

    Sprawdźcie sami 🙂 Polecam.

  4. Monkichote pisze:

    A ja zawsze uważałam, że pracownik może robić podczas pracy co chce, jeśli tylko osiąga założone cele służbowe. Myślę, że zarządzanie przez cele to lepsza metoda niż wszelkie polityki + kontrola. Ale może znajdą się jakieś dobre praktyki skutecznych polityk 🙂

  5. Szymon Slowik pisze:

    Ja się raczej spotykałem z tego typu komentarzami ze strony znajomych. Pracuję w agencji interaktywnej i jestem właściwie cały czas online na Facebooku. Zdobywanie doświadczenia w środowisku sm i obserwacja kampanii reklamowych to jedno. Drugą kwestią jest to, o czym zresztą także kiedyś pisałeś, że Facebookowy news feed jest świetnym kanałem filtrującym wartościowe treści (jeśli ma się ustawione odpowiednie subskrypcje).

    Poza tym firmy zapominają w Polsce (i nie tylko) o jednej ważnej kwestii. Obecnie skuteczne zarządzanie wizerunkiem i PR to nie tylko relacje z klientami. W tej chwili trzeba brać pod uwagę szerokie grono „interesariuszy”, czyli osoby żyjące w sąsiedztwie fabryki, dostawców… oraz pracowników. Kto buduje lepszy wizerunek firmy, niż zadowolony pracownik wierzący w misję firmy, ceniący jakość jej produktów, gotowy do polecania ich w mediach społecznościowych. Z kolei pracownik, który wraca do domu i wrzuca opis „K.. mam dosyć tej roboty, a szef to pacan” albo „Ojoj, wylało nam się trochę odpadów do Wisły” to przecież katastrofa wizerunkowa 🙂

    • M. pisze:

      Jestem trochę przerażony branżą social media w PL, gdy dotknąłem grupy „Social media” na Facebooku (ponoć elitarnej) i zobaczyłem wrogość względem siebie, złośliwość, prześmiewczość, to uciekłem! Myślę sobie teraz, kto z tych ludzi siedzi po drugiej stronie jakiegoś profilu brandowego i używa sobie na użytkownikach?

  6. car4fun pisze:

    Bardzo ciekawy artykuł 🙂 Według nas Social Media się coraz bardziej rozpowszechnia i jest coraz więcej firm, które dzięki różnym portalom internetowym zyskują na rozpoznawalności i dzięki temu promują się. Jesteśmy jedną z firm, która popiera podejmowanie takich czynności. My również korzystamy z portali społecznościowych w pracy, w celu relaksacyjnym, a także promowaniu się. Zachęcamy innych do korzystania z tych usług:)

  7. Jakub Wysocki pisze:

    Zakazywanie korzystania z Facebooka czy innych mediów społecznościowych w dzisiejszych czasach jest trochę jak zakazywanie korzystania z maili czy komunikatorów parę lat temu. Zamiast iść pod prąd warto czasem przemyśleć sprawę i wykorzystać technologię. Jasne, że będą tacy pracownicy, którzy spędzą czas na fejsie komentując sweet focie ale nie znaczy to, żeby zakazywać używania aktualnie największego kanału komunikacji z klientem. Może zamiast karać warto pomyśleć, jak Facebook może pracować na Naszą korzyść. Konkurs w grupie firmy na odnalezienie ciekawych sposobów wykorzystania fejsa wśród Naszych zagranicznych odpowiedników? Czemu nie, ja bym chętnie w czymś takim brał udział, a przedsiębiorstwo dostaje research na ważny temat. Z technologią jest tak, że może nam pomagać lub nam przeszkadzać. To my wybieramy jedną z tych możliwości.

    A co do przerwy na papierosa to jestem całym sercem za! Czemu pracodawca karze Nas za to, że wybraliśmy życie bez nałogu?

  8. aincognito pisze:

    Popatrzcie sobie na sprawę w punktu widzenia pracodawcy: Po co ten „employee” spędza tyle czasu nie zajmując się obowiązkami??

    Moim zdaniem swój personal branding powinno się uprawiać po godzinach. Jeżeli ktoś Ci płaci za promowanie – to jest to promowanie jego firmy, a nie Twojej osoby.
    I nie ma sensu udawać, że „udzielanie się” pracownika to taka niewinna zabawa i nauka – to najzwyczajniej poszukiwanie kolejnego pracodawcy, albo jak się uda, zleceń freelance.

    W tym akurat pracodawca nie ma żadnego interesu, albo jeszcze lepiej – kolejnej konkurencji, do tego wyszkolonej i wypromowanej za kasę jego klientów (którzy nota bene płacą za to że siedzisz te 8h) na pewno nie potrzebuje;)

    cheers

  9. pragencja pisze:

    Mi też trudno to wytłumaczyć szefowi.
    Jeśli pracownik plewi Farmę, to źle, ale jeśli plewi swoje poletko, jako eksperta, co pomaga firmie wizerunkowo, iż tegoż speca ma w szeregach, to imho conieco to uzasadnionym jest. Co więcej, to poletko wykorzystuje on zapewne też zawodowo, zasięg zwiększając, kampanie polecając, przezco więcej oczu tyż na kejsy firmy pacza. Szkodzi mu to? No szkodzi temu pracodawaczowi? Nie!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s