Rządź i dziel w społecznościówkach!

Każda branża ma swojego Świętego Graalla. W social media marketingu jest nim rzesza oddanych i aktywnych fanów, która kupuje nasze produkty, rozmawia o nich i poleca je swoim znajomym. Jest to stan idealny i bardzo trudny do zrealizowania. Choć nie powiedziałbym, że niemożliwy. Nie ma również uniwersalnej drogi, którą można by kroczyć, żeby osiągnąć te cele. Na dobrą sprawę każda marka powinna w strategii zawrzeć zupełnie inne zadania do spełnienia. Takie, które się jej najbardziej przysłużą. Żeby jednak je opracować musimy się cofnąć do podstaw.

Dlatego czasami warto sięgnąć do podreczników, które pomogą nam nie tylko lepiej zrozumieć społeczności, ale również nasze potrzeby w social media, co chcemy z nich wynieść dla naszej firmy/klienta/marki. „Era Facebooka” Clary Shih (którą recenzuję dzięki uprzejmości OnePress) to ciekawy przykład kompendium wiedzy, które pozwala nie tylko uporządkować informacje, ale momentami potrafi również zwrócić uwagę na pewien fakt, o którym nie wszyscy pamiętają: nie każde social medium jest dobre dla każdej marki. I to jest fundament tej książki, która raczej jest skierowana do początkujących „soszialistów” i klientów agencji, którzy nie do końca rozumieją czym social media marketing w ogóle jest… Dla zaawansowanych social media ninja również znajdzie się trochę treści i od tego właśnie zacznę. 😉 Jak dużo może z tych prawie 400 stron wycisnąć ktoś, kto z Facebookiem i Twitterem jest za pan brat?

Era social pro

Podczas jednej z twitterowych dyskusji Grzegorz Byszewski z Ox Media stwierdził, że książka jest warta przeczytania jeśli wyniesie się z niej chociaż jedną nową naukę. Z Ery Facebooka nawet stary wyga społecznościówek powinien wynieść chociaż kilka. Nawet, jeśli nie dla siebie to chociażby dla swoich klientów, można użyć fragmentów książki jako ściągi, kiedy trzeba uargumentować niezorientowanemu w social mediach junior brand managerowi o co w ogóle chodzi. 😉

Primo, omawiana tutaj książka to świetne źródło wiedzy socjologiczno – psychologicznej dotyczącej naszych relacji w serwisach społecznościowych i potrzeb jakie zaspokajają. Przede wszystkim jednak dogłębnie omawia pewną zmianę paradygmatu w biznesie, czyli przejście od nadawania komunikatów do dialogu. Czy nawet multilogu, czyli rozmowy z wieloma odbiorcami.

„To, co dziś widzimy, można nazwać rewolucją społeczną. Sieci społecznościowe stają się nowymi systemami operacyjnymi dla firm; zmieniają obieg pracy, sposób opracowywania innowacji, interakcję z klientami oraz wydajność – na lepsze.” – Don Tapscott, autor Makrowikinomii.

To wpływa również na zmianę norm społecznych i podejścia do rekomendacji użytkowników, co autorka również szczegółowo opisuje, a przyznam się, że takie podłoże mojej pracy niezwykle mnie zajmuje. Oczywiście nie mogło zabraknąć zastosowań social mediów w personal brandingu i teorii kapitału zaufania, czy odniesienia się do liczby Dunbara, którą z pomocą SM naginamy do granic możliwości, a wręcz jej przeczymy. 😉

Kilka rad dotyczących przekształcenia społecznościówek w swoisty CRM (Customer Relationship Manager), również nie zaszkodzi. Jak wcześniej wspomniałem w książce znajdują się liczne wycinki z raportów, co prawda sprzed kilku lat, ale to dobra baza do poszukiwań aktualnych wydań i twardych danych dla klientów i do publikacji. Wszystko w jednym miejscu, posegregowane i w zasięgu ręki, kiedy potrzebujemy podeprzeć swoje wywody cyferkami. Oczywiście książka nie dotyczy tylko Facebooka. Wspomniane są również Twitter i LinkedIn, w wielu miejscach porównano korzyści z poszczególnych platform i jakie cele możemy dzięki nim zrealizować. Także drogi ekspercie social media, ta pozycja to dobre repetytorium, kiedy trochę się zagalopujemy i rzetelne źródło materiałów dla klientów, którzy nie kumają socialu.

Social – noob, czyli uczymy się podstaw

Uczymy się sociala. 😉

Era Facebooka to rozbudowany książkowy tutorial dla młodych (zarówno stażem jak i wiekiem) adeptów social mediów. Znajdziemy tu informacje jak zakładać profile lub fanpage, na czym polega hipertargetowanie – czyli sprawdzanie jak duży jest nasz target, a także jak budować społeczności i jakimi treściami angażować fanów.

Każdy rozdział posiada krótkie podsumowanie, które można zebrać do jednego zeszytu i traktować niczym biblię soszialisty. 😉 Czasami podczas lektury odnosiłem jednak wrażenie, że autorka obraża intelekt czytelnika tłumacząc rzeczy naprawdę fundamentalne, ale może to kwestia perspektywy?

Właściciele małych firm, organizacji non profit itd. mogą poczytać o tym jak tworzyć strategię obecności w social mediach, politykę społecznościowe i jak zrzekać się władzy na rzecz pracowników – ambasadorów. Znowu jednak odnoszę wrażenie, że na polskim rynku takich firm, które realizują social w swoich strukturach jest dość mało. Agencji robi się coraz więcej, cenniki spadają na łeb na szyję i niedługo nawet małe firmy będą realizować marketing społecznościowe outsourcingowo. Dlatego pominąłem lekturę tych rozdziałów, ale wnioskując po reszcie treści, nowicjusz SM znajdzie tam to czego szuka, czyli praktyczną wiedzę.

Na plus zasługuje to, że Clara Shih nie stara się lansować Facebooka jako narzędzia uniwersalnego i wspomina, że dla niektórych marek i firm lepszy byłby Twitter, LinkedIn lub inny serwis, który jest aktualnie popularny. Skupiamy się bardziej na metodach, sprawdzonych praktykach i strategiach niż na narzędziach, ale i te są rozebrane na części pierwsze, żeby czytelnik skończył lekturę w pełni wyedukowany.

To warto, czy nie warto?

Mam w tym miejscu drobny zgryz. Pierwszą połowę książki, która dotyczyła potrzeb i fundamentów, na których opierają się społecznościówki łyknąłem bez popitki. Tak samo część na temat strategii. Jednak przez resztę książki głównie kartkowałem kolejne rozdziały skupiając się tylko na statystykach i wypowiedziach specjalistów (m.in. Brian Solis, Dan Schawbel, czy cytowany Don Tapscott).

Dlatego słowem podsumowania, dla tych, którzy na social mediach zjedli już zęby ta książka skraca się do jakiś 100 stron fajnych faktów i teorii, które przydadzą się w pisaniu artykułów lub jako punkt zaczepienia do szukania twardych danych liczbowych. A dla tych, którzy przechodzą transformację z social casuala w social media ninja to pigułka podstawowej wiedzy, której na żadnej uczelni chyba nie uczą. 😉

Rzekłem!

Jakub „Pijaru Koksu” Prószyński

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Książki, Marketing, Psychologia, Social media, Internet, PR, reklama i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s