Przyczepna koncepcja

Bracia Heath autorzy książki „Sztuka skutecznego przekazu, czyli przyczepne koncepcje” opracowali teorię według której sukces pewnych treści zależy od tego czy są między innymi emocjonalne, wiarygodne lub zaskakujące. Opisują zatem koncepcje wirusowości idei i pomysłów. Wspominam o tym nie bez kozery, ponieważ sam przyłożyłem rękę do stworzenia takiej „przyczepnej koncepcji”, nagłośnienia akcji ambush marketingowej Burger King Polska. Oczywiście nie jest to wpis w którym chcę się przed Wami tym puszyć (no może troszkę 😉 ), a raczej podzielić pewnymi przemyśleniami.

Content o potencjale wirusowym był wielokrotnie definiowany, problem jednak leży w tym, że nawet świetny w swych założeniach teoretycznych viral może nie chwycić. Czemu? Bo nie przechodzi przez trendsettera, osobę o dużym wpływie społecznościowym, która uzna ją za ciekawą i poleci swoim znajomym/obserwatorom/fanom. Trendsetter to, jak kiedyś już pisałem lider opinii, możliwe, że na małą skalę, ale efekty tego co puścił w ruch mogą go szczerze zaskoczyć. W dalszej części tekstu chciałbym właśnie wspomnieć o takich osobach, które wyłuskują lub tworzą przekazy wirusowe i puszczają je w ruch oraz to jak może to oddziaływać na ich społeczność.

Kuratorzy treści

Jakiś czas temu czytałem w Briefie felieton Pawła Tkaczyka, w którym to został użyty powyższy termin. Użyty w kontekście content managerów i osób odpowiedzialnych za marketing w mediach społecznościowych. Chodzi konkretnie o to, że wcale nie musimy tworzyć na siłę dedykowanych treści – „byleby były nasze”. Czasami odbiorca bardziej doceni jeśli za niego wyszukamy jakiś artykuł lub news, a nie epatujemy koniecznie linkami do naszych stron i blogów. W ten sposób według mnie działają blogerzy na swoich fanpage’ach, profilach twitterowych itd.

Pokuszę się również o stwierdzenie, że blogerzy to w dużej mierze trendsetterzy lub jak niektórzy wolą tastemakerzy, przekładając na polski – znowu mi się dostanie, że używam za dużo terminów anglojęzycznych – wyszukują treści, które według nich będą atrakcyjne dla ich targetu, ich czytelników. Tworzą w ten sposób minitrendy i virale na małą skalę. Często są również „wczesnymi nabywcami” (z ang. early adopters) testującymi produkty/usługi lub nowe serwisy internetowe, które mogą potem zarekomendować lub odradzić swojej społeczności.

Bloger – kurator treści to również osoba o dużym wpływie społecznościowym. Potwierdzi nam to Klout, PeerIndex czy Kred. Oczywiście nie są to miarodajne narzędzia, ale już taki Klout daje nam jakiś punkt zaczepienia, jeśli chodzi o to jaki wpływ mają treści generowane przez blogera na jego społeczność. Czy są lubiane, komentowane… lub udostępniane dalej.

Bloger wirusowy

I teraz chciałbym przejść do meritum wpisu, bo dotąd zaserwowałem Wam długą dygresję, która musiała znaleźć ujście. 😉 Otóż jak wspomniałem na samym początku sam zostałem takim tastemakerem. Na profilu jednej z czytelniczek znalazłem już wcześniej wspomniane zdjęcie i stwierdziłem, że jest to genialny przykład takiego marketingu z puszczeniem oka do odbiorcy, więc czym prędzej udostępniłem to na swoim fanpage’u.

I bach! Sukces! Ponad 200 polubień, ponad setka udostępnień i nawet wykop efekt (bez linku do mnie, ale co tam) i artykulik w deser.pl. Przez weekend przybyło również ponad 140 fanów na Facebooku. Nie powiem, że nie czuję się dumny z nagłośnienia tego „kejsu”, bo bym skłamał. W ten sposób stałem się takim kuratorem treści, bo być może to zdjęcie nie wyszłoby poza profil czytelniczki i jej kilku znajomych, a medium jakim dysponowałem sprawiło, że fotka poszła dalej w świat.

Jednak mój wniosek z tego wszystkiego jest trochę inny niż możecie podejrzewać. Chodzi mi konkretnie o to, że dla blogerów niszowych, mniejszych czy po prostu zaczynających swoją przygodę może przyjść moment, w którym rozbłysną. Dzięki takim właśnie treściom wirusowym! Kiedyś koleżanka w pracy spytała się mnie o to, dlaczego warto proponować współpracę takim blogerom, którzy nie zaistnieli jeszcze na salonach. Otóż właśnie dlatego, że w którymś momencie ten tyci tyci bloger może urosnąć, zbudować silną społeczność i będzie pamiętał o firmie, która w jakiś sposób wcześniej go wsparła, dała szansę marketingową i być może podpromowała swoimi kanałami.

Nie musi to być również erupcja sławy, która sprawi, że blog urośnie jak na drożdżach i trafi do rankingów. Nawet wzrost ilości czytelników o jakiś procent w krótkim czasie będzie sukcesem, pozwoli przeskoczyć kilka stopni na drodze do wyższej ligi. Jakiś czas temu moja znajoma, Ola, która prowadzi Literufkę również miała taki moment, kiedy zalinkowali ją Maciej Budzich, Artur Kurasiński i Grzegorz Marczak. Zrobił się szum, wiele osób polubiło jej wpis i zapewne kilkanaście bądź kilkadziesiąt osób wraca na jej blog przy okazji nowych wpisów. Profit? A jakże!

Ciekawa zależność, że skok popularności lub widoczności blogera może być dziełem przypadku i tego, że to co stworzył trafiło na podatny grunt w postaci kolejnych liderów opinii. Jeden viral może naprawdę dużo zmienić!

Rzekłem!

Jakub „Pijaru Koksu” Prószyński

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Marketing, Social media, Internet, PR, reklama i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Przyczepna koncepcja

  1. Levon pisze:

    Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że trendsetter jest najbardziej kluczowym elementem niezbędnym dla zapoczątkowania virusu. Co więcej wciąż nie jestem w stanie definitywnie stwierdzić jak virusy powstają. Niema na to przepisu. Czasem dobrze przygotowane pod każdym względem kampanie odchodzą w niebyt niezależnie od budżetów i angażowania trendsetterow (przykład – taniec Małego Głodu), a czasem jakaś amatorska produkcja (przykład – zwiastun meczu) nagle staje się tematem prim w Internecie.

  2. Pingback: Jak nie znikać na Facebooku | Pijaru Koksu Blog

  3. Pingback: Społecznościowa mądrość Brogana | Pijaru Koksu Blog

  4. Pingback: Zainwestuj w kapitał społecznościowy! | Pijaru Koksu Blog

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s